© 2019 8 lat w Tybecie

Wydawca:

musicom logo.png

Tybety bez parcia

Jak (nie)zagrać na dużym festiwalu?

03/04/2017

Dzisiaj - przy okazji, że w ostatnim czasie nagromadziło się odrobinę tego dziadostwa z którego nie cieszymy się do końca ani my - słów kilka o głosowaniach i plebiscytach. Dlaczego są tak niewdzęczne i dlaczego tak drastycznie wpływają na liczbę naszych znajomych na fejsbukach.

 

 

Masz kapelę, bawisz się muzyką, od miesiąca albo od lat robisz swoje najlepiej jak możesz. Zaczynasz grać koncerty w zaśmierdziałych pubach, później w trochę mniej śmierdzących klubach, które wpoysażyły się już w na tyle wysoki podest nazywany sceną żeby nosić miano klubów muzycznych. Grasz dla paru starych kumpli, Twojej aktualnej dziewczyny i pani przy barze, ale i tak dajesz z siebie wszystko. Wszystko gra jak należy - basista już prawie równo z perkusistą, gitarzysta już trochę bardziej zaczyna się skupiać na dźwiękach niż na fryzurze, a nagłośnienie jest już na tyle dobre, że jak się wsłychać to nawet mniej więcej można się domyślić macie ciekawego do powiedzenia. Po koncercie ośmiu niezbyt trzeźwych znajomych,  na rękach niesie Cię bezpośrednio ze sceny prosto do baru, żebyś mógł postawić następną kolejkę.

 

Na tym szczytowym etapie 70% amatorskich kapel ogłasza hucznie zakończenie działalności. Bo praca, bo rodzina, bo wątroba. 

 

Gorzej jak sobie wymyślisz, że chciałbyś trochę więcej i Twoje ambicje zaczynają sięgać poziomiu dużych, głośnych festiwali z masową publicznością z twarzy nie podobną ci do nikogo znajomego.

 

Jaka jest droga animowego zespołu na naprawdę duży festiwal dajmy na to ze sceną na hali widowiskowej, albo nie daj Boże na stadionie?


1. Wypełnij zgłoszenie - ale pamiętaj, że nie możesz napisać, że grasz prostego rocka, a festiwal będzie dla Ciebie dobrym sposoben dotarcia do szerszego grona odbiorców. Napisz, że grasz Country Fusion Death Metal Disco Punk z elementami Free Jazzu i folkowymi wstawkami fagotu,

2. Dołącz nagranie - koniecznie w audiofilskiej jakości po miksach w Los Angeles,

3. Czekaj  - może ktoś otworzy kopertę, może ktoś wytrzyma do refrenu. Najczęściej trudno powiedziec co się dzieje na tym etapie,

4. Przejdź przez etap głosowania internautów (w większości przypadków) - ewentualnie głosowanie sms, albo niech będzie 2 w 1. Przyłóż się i za darmochę nakręć promocję jednego i drugiego konkursu, czy festiwalu.

 

Wybór należy do Ciebie - albo chcesz dalej siedzieć na salce prób i robić to, co powinieneś czyli rzeźbić materiał żeby jak najlepiej wypaść na scenie, albo zasiądziesz na kilka godzin (dziennie) przed ekranem i wysyłając 1638 desperackich wiadomości z błaganiem o głos znajomych którym przy okazji ostatniej luźnej pogawędki chwaliłeś się swoim prezentem komunijnym. Przygotuj się, że część znajomych zresztą całkiem słusznie od bezzwłocznie i bez uprzedzenia wyloguje Cię z waszego wspólnego, wirtualnego życia. Reszta przy odrobinie szczęścia tylko zignoruje Twoje nachalne nawoływania i niedługo puści je w niepamięć. W końcu trafi się Andrzej z Grażyną, którzy zagłosują, a nawet udostępnią prośbę o głosy na swoich profilach (gdzie śmiercią naturalna zaginą one w niebycie po kilku kolejnych chwilach).

 

5. Stań na scenie prze jurorami i zrób w końcu swoje

 

Dlatego właśnie największą karierę robią kapele, których liczni członkowie mają duże rodziny. Siostry, bracia i kuzynostwo w każdej ilości jak najbardziej wskazane. Niektórzy mają trochę więcej szczęścia i korzystają z pomocy rodziców, wujków i cioć z ekstra opcją dostępu do internetu i obsługą fesjbuka na przynajmniej średnio zaawansowanym poziomie. To już połowa sukcesu, czyli - w przeliczeniu na głosy - jakieś 50. Dalej można liczyć jedynie na cud.

 

 

Ale cuda się zdarzają. Jak się odpowiednio wysilić, to nawet z marną zrealizowaną epką, przy mocnym wsparciu niezawodnych, zawsze wiernych znajomych możesz zagrać na jednym i drugim Luxfeście, a tam może usłyszy Cię kolejny Andrzej z jeszcze jedną Grażyną, którzy chociaż przez te 2 kolejne dni zanucą coś pod nosem nie znając słów, autora, a czasem nie do końca pamiętając melodię i rytm. Ale co najważniejsze - byłeś, zagrałeś. Będzie co opowiadać ostatnim ostałym jeszcze przypadkiem znajomym. A już na pewno wzbogaci się Twoja rubryka "bio" w  zgłoszeniu na kolejny festiwal.

 

 

To tak pokrótce, może żeby trochę usprawidliwić naszą upierdliwość, której kolejny rzut potrwa jeszcze niestety do 9go kwietnia w związku z eliminacjami do tegorocznego festiwalu  w Jarocinie.

 

Jeśli jakimś cudem dotarłeś(a) do tego momentu to myślę kilka dodatkowych klików nie zmieni już znacznie bilansu Twojego zmarnowanego czasu:

 

-> GŁOSUJ TUTAJ <-

Dzięki!

 

Kick

 

 

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now